Mój sposób myślenia

Uzależniony od szczęścia. Zaprogramowany na sukces.

Nie bałem się wybrać innej drogi

Studiowałem dwa kierunki na Politechnice Łódzkiej, Informatykę oraz Zarządzanie. Było to w czasach studiów jednolitych, kiedy to podczas pięcioletniego prania mózgów przygotowywało się szczurków do wielogodzinnej dziennej pracy dla pracodawcy. Studia na które uczęszczałem, w szczególności Zarządzanie, które powinno kształtować w człowieku przedsiębiorczość i chęć zakładania biznesów, postrzegane były przeze mnie jako indoktrynacja korporacyjnych niewolników, która miała być małżeństwem z życiem pełnych posad, szczebli w karierze zawodowej, szefów, niedouczonych i bez pojęcia o biznesie kierowników, wielu przepracowanych w pocie czoła godzin. Moi znajomi zdobyli już w czasie studiów świetne prace i często się nimi chwalili, m.in. pracą w AMG.necie, Transition Technologies, Boschu na Widzewie, czy chociażby jako programiści w łódzkim oddziale Samsunga. Podczas gdy ja cieszyłem się z ich osiągnięć moi znajomi kupowali kłamstewka strategii „Bogać się powoli”. Ja? Ja starałem się uniknąć tej strategii jak ognia, być może właśnie dlatego nigdy nie pracowałem na etacie. Moja strategia polegała na szukaniu pieniędzy, nie pracy. Zagłębiając się w swoją strategię zacząłem szukać wiedzy na temat młodych milionerów, którzy nie byli sławni, czy też utalentowani fizycznie, a jednak udało im się osiągnąć sukces. Nie interesowali mnie wszyscy milionerzy – od razu omijałem bogatych na pokaz, którzy pomimo tego że mieli stajnie pełne samochodów, auta ich były wzięte na kredyt, a hipoteka domu ledwo się dopinała. Przez te wszystkie lata zdobywania wiedzy, dopełniania szafy książkami, czasopismami i chomikowania filmów z youtube, postanowiłem skupić się na małej grupie ludzi, którzy spełniają pewne kryteria: po pierwsze mieli bogate życie lub byli w stanie takie prowadzić, nie interesowała mnie grupa oszczędnych milionerów z klasy średniej, po drugie byli dość młodzi np. poniżej 30 roku życia lub tacy, którzy posiedli bogactwo szybko, po trzecie musieli sami dorobić się bogactwa (w tym momencie wypadł między innymi najbogatszy Polak, który otrzymał na start od ojca równy milion), a po czwarte ich bogactwo nie było wynikiem sławy, talentu fizycznego lub aktorskiego, czy też wygranej na loterii. Poszukiwałem zatem milionerów, którzy zaczynali tak jak ja. Zwykły facet, bez szczególnych umiejętności i talentów sportowych. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że tacy ludzie istnieją m.in. Rafał Brzoska, Marek Tymiński czy Kamil Cebulski. A co najważniejsze, sława i talent fizyczny nie warunkują bogactwa, a szybkie bogactwo tworzone jest wykładniczo, nie liniowo, zmiana może nastąpić w jednej chwili. Postanowiłem zatem założyć swoją firmę aby stać się jednym z nich.

podsumowując wpis: od wykładowcy czy pracownika nie nauczysz się zarabiania pieniędzy a co najwyżej jak należy pracować, dlatego „patrz kogo słuchasz, bo kiedyś będziesz zarabiał tyle co on”

5 thoughts on “Nie bałem się wybrać innej drogi

  • Damian pisze:

    Świetny tekst. Wychodzę z takiego samego założenia.

    Aktualnie studiuję logistykę (jestem po technikum logistycznym gdzie udało mi się zdobyć wiele dyplomów z różnych konkursów, dyplom technika na 100%). Siedząc na tych studiach zdałem sobie sprawę, że to nie to. Nie chcę jak inni pracować w korpo, choć nie brakuje mi umiejętności, pewności siebie i talentu. Zawsze motywowało mnie bycie lepszym od kogoś lub jakiejś hardcorowe wyzwanie. Studia mogę porównać do westernu na którym możemy zobaczyć tylko pustynię, wiatr i kłęby kurzu. Niby są koła naukowe, jakieś seminaria, wystąpienia publiczne ale w sumie nie stanowi to dla mnie jakiegoś wyzwania.

    Idąc podobnym tropem założyłem skromnego bloga, którego za namową kumpla przekształciłem w stronę internetową. Wszystko dlatego, że postanowiłem zostać milionerem i zdałem sobie sprawę, że nie jestem jeszcze w 100% dojrzały emocjonalnie więc wybrałem się w podróż ciężkiej pracy nad sobą.
    Zacząłem od rozwoju osobistego (wcześniej interesowałem się dietetyka i treningiem siłowym oraz robiłem wszystko to czego się po prostu bałem tak aby pokonać swoje słabości).
    Skończyło się na tym, że pokochałem psychologię i coaching. Po jakimś czasie zorientowałem się, że poprzez programy internetowe, seminaria, youtube i czytanie książek zdobyłem tak ogromną wiedzę, że nie mam co z nią zrobić.
    Wtedy właśnie postanowiłem założyć kanał na YouTube aby się tym podzielić. To dopiero było i w sumie jest wyzwanie. Pokonać lęk przed kamerą, potem przed krytyką i znaleźć na to wszystko czas.
    I tak nic nie zastąpi tego, że nagle ktoś napisze pozytywny komentarz albo da suba 🙂

    Dobra kończę swoje wywody, życzę wytrwałości i dążenia do sukcesu 🙂

  • Janusz Maciejowski pisze:

    Hej ! Coś hosting szwankuje, strona przestaje działać co jakiś
    czas.

  • Grzesiek Łazarz pisze:

    Długo szukałem takiego opisu. Dzieki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *